Przejdź do treści

Ustawienia dostępności

Rozmiar czcionki
Wysoki kontrast
Animacje
Kolory

Tryb ciemny włączony na podstawie ustawień systemowych.
Przejdź do , żeby zmienić ustawienia.

Godło Polski: orzeł w złotej koronie, ze złotymi szponami i dziobem, zwrócony w prawo Logo Akademii Morskiej: czerwony gryf w złotej koronie, z żółtym dziobem, zwrócony w prawo Akademia Morska w Szczecinie

Unia Europejska

Sformułowanie to nasuwa się podczas oglądania pięknej grafiki przedstawiającej dziewczynę wychodzącą… spod ręki rysownika. Dziewczynę piękną, nieco zażenowaną, ale już prezentującą walory swego ciała i skromnie osłaniającą miejsca, które już wyszły spod ołówka…

Ale dlaczego Edyty? Poczekajcie… Kiedy ostatnio jechałem na statek w biurze powiedziano – dokumenty przekaże panu drugi oficer, pani… Edyta.
Cóż, może ktoś czytał opisy moich przygód i dywagacje na temat kobiet na statku. Co do przygód nie były one, być może, tymi oczekiwanymi dla „morskich opowieści”. Dałoby się je „zaszufladkować” wszędzie. A opinie? Na szczęście, nie były złe. Trochę tam tylko nawiązano a to do staroangielskich porzekadeł (woman on board can bring you misfortune) , a to do innych znaków zapytania skąd się to wszystko bierze.
A tu czy psy szczekają czy nie, karawana (czasu) jedzie dalej…
I nowe czasy jak zwykle zaskoczyć mogą. Jeszcze trochę,  a zmieni mnie kiedyś… starszy mechanik w spódnicy!
Taak, panie ruszyły hurmem na pozycje zajmowane jak dotąd wyłącznie przez mężczyzn. Różnie to oczywiście wygląda, bo różny (i dziwny) jest ten świat no i ludzie go zamieszkujący. Wszystko, jak i takie sytuacje, wymaga przyzwyczajenia.
Tu u nas na ogół było dobrze. Widok jasnych włosów wymykających się spod kasku marynarza pracującego przy ostukiwaniu pokładu coraz to mniej szokował. A później – 
głos (zupełnie nie męski) w słuchawce na manewrach portowych: - prądnica wałowa załączona! – Agregat nr 1 stop!
O, Drzizus Krajst! (jak mawiali starzy marynarze ze statku wielorybniczego „Pequod” pod dowództwem  kapitana Ahaba z powieści „Moby Dick”)
No, ale prądnica weszła! Agregat też, jak mu tam (cienko)  z góry zaśpiewano! That’s it! Jak powiedzieliby wspomniani marynarze. To jest to!
No i ten uśmiech. Śpiewał Frank Sinatra: - something in your smile was so exciting…
Ekscytujący czy nie, ale dlaczego nie? Czy nie łatwiej w ten sposób omijać mielizny i wyznaczać kurs? Powiedzcie sami…
Staliśmy w porcie Ravenna. Do biura pokładowego wszedł ognisty (jak mu się pewnie zdawało, ale niech tam…) Włoch, urzędnik portowy. W biurze pełniła swe funkcje pani Edyta, drugi oficer. Włoch stanął jak wryty: - Bella ragazza! – ( piękna dziewczyna) – wykrzyknął. Przeszedł na angielski. – No, teraz to ja już wiem, kto tu u was na statku jest najważniejszy… zażartował. Po czym, spojrzawszy na listę załogi z datami urodzenia powiedział: - ale, wiecie, macie szczęście! – Dlaczego? – spytaliśmy. – Bo wszyscy jesteście po sześćdziesiątce! – wypalił i ryknął śmiechem.
Czyżby?      

Przeglądarka Internet Explorer nie jest wspierana przez Microsoft

Należy użyć nowszej przeglądarki, aby poprawnie wyświetlić stronę