Przejdź do treści

Ustawienia dostępności

Rozmiar czcionki
Wysoki kontrast
Animacje
Kolory

Tryb ciemny włączony na podstawie ustawień systemowych.
Przejdź do , żeby zmienić ustawienia.

Godło Polski: orzeł w złotej koronie, ze złotymi szponami i dziobem, zwrócony w prawo Logo Akademii Morskiej: czerwony gryf w złotej koronie, z żółtym dziobem, zwrócony w prawo Akademia Morska w Szczecinie

Unia Europejska

Stowarzyszenie Absolwentów Twórczość Śledziołapów - Poezja

20.02.2018

GIULIO

W Alpach w Szczecinie
W małym miasteczku Corleone uczepionym do skalistych zrębów dzikich gór Sycylii króluje omerta i vendetta. Pierwsza zakazuje dzielić się posiadanymi wiadomościami z jakąkolwiek władzą, a druga nakazuje zmywać zniewagę krwią. Tak przynajmniej twierdził Mario Puzo w swych słynnych książkach Ojciec Chrzestny i Sycylijczyk. Z pewnością tak kiedyś było. A dzisiaj? Niedawno przeczytałem w gazecie, że niejaki Francis Coppola z Corleone (imiennik słynnego reżysera) został zatrzymany pod zarzutem morderstwa i udziału w przestępczości zorganizowanej.
20.02.2018

PASAŻERKA

Wydarzyło się to jakiś czas temu i ten czas nie ma tu żadnego znaczenia.
20.02.2018

ANGLOFIL

Nasz mały stateczek, na rufie którego dumnie powiewała bandera brytyjska, sam w sobie stanowił pewną osobliwość. Byl to typowy coaster czyli statek żeglugi przybrzeżnej. Znaczyło to, że przeważnie trzymał się blisko brzegu i w ten sposób odbywał nawet dość długie podróże dookoła Wysp Brytyjskich. Zaglądał czasem także do Irlandii, ale i na kontynent, gdzie tak naprawdę z Anglii wcale daleko nie było. Załogę stanowili młodzi chłopcy w większości pozbierani gdzieś z przedmieść Londynu. Pobyt na statku był dla nich najczęściej epizodem w ich burzliwym życiu.
20.02.2018

URODZINY

Statki spod znaku czerwonego celtyckiego gryfa miały swą bazę w Cardiff. To znaczy, ściślej mówiąc, mieściły się tam biura armatora. Bazy jako takiej właściwie nie było; ale i tak dość często do Cardiff zawijaliśmy. Przy kominie był „ Bar pod czerwonym smokiem” który to smok dumnie z tegoż komina spoglądał. Oczywiście bar czynny bywał tylko czasem i to raczej na Morzu Śródziemnym. Tu, w Cardiff, w tzw. Kanale Bristolskim blisko Walii raczej wiało i lało. Wszystko to skłaniało do odwiedzin innych barów jeżeli tylko był na to czas.
07.09.2017

BOGDAN

Oczywiście mógł to być obojętnie kto, ale imię kojarzy mi się z przypadkami, które pragnę opisać, jednak niekoniecznie musi się z nimi wiązać. Kiedyś jechałem na ten swój samochodowiec ( jak się to potocznie określa) i okazało się, że jest problem. Mianowicie pani w biurze przyznała, że nie może znaleźć drugiego mechanika.
07.09.2017

RUUD

Był sobie pewien pan, a zajmował się złomem. Złomem samochodowym konkretnie. To znaczy posiadał place na których składowano stare samochody i jak się udało nawet sprzedawał je komu innemu, nawet w celu dalszej eksploa-tacji. Działo się to w Holandii, ładnych parę lat temu, kiedy to wszystko wyglądało tam mniej więcej tak jak u nas – teraz. Jednakowoż wtedy w Holandii pan Ruud dowiedział się, że w dalekiej (może nie tak bardzo) Afryce np. Zachodniej jest duuży popyt na stare używane samochody. Zaczął więc łamać sobie głowę jakby też te samochody tam zawieźć. Ktoś podpowiedział mu – kup statek! Po co będziesz takowe wynajmował, lepiej mieć własny (może trochę ciasny i… zardzewiały), ale zawsze!
07.09.2017

W SINGAPURZE I NA OCEANIE INDYJSKIM

Kiedy próbowałem przełożyć powieść Oswalda Wynda Suddenly, at Singapore coraz bardziej zagłębiałem się w tajemniczą atmosferę Singapuru. To państwo – miasto leżące na wyspie na końcu Półwyspu Malajskiego było swoistą mieszanką ras z przewagą jednak Chińczyków. Okazali się najbardziej przedsiębiorczy i ekspansywni spychając prawowitych mieszkańców tego miasta – Malajczyków - na dalszy plan. Wtedy chodziło o powojenny Singapur. Brytyjczycy trzymali się jeszcze mocno ale już dyskutowano o dominacji Chińczyków. Kiedy znalazłem się tam w latach osiemdziesiątych starałem się odnaleźć tamte realia. Ale było to już całkowicie chińskie miasto, a z tamtych czasów pozostał jedynie angielski jako język urzędowy. I wciąż napływali Chińczycy z Wielkich Czerwonych Chin. Mówili w sumie około osiemnastoma dialektami oprócz – mandarin – wiodącego języka Chin wywodzącego się jakoby od dawnych mandarynów. Nakłaniano więc nowych przybyszów by uczyli się tego jednego języka, żeby wszyscy mogli się porozumieć.
21.04.2017

MARLIN

Też czytał Hemingway’a, głównie opisy łowienia wielkich ryb i podświadomie zazdrościł bohaterom opowiadań wielkich emocji. Inne tematy tych opowiadań nie interesowały go. Było to głównie o kobietach i kłopotach wynikających z obcowania z nimi i postanowił, że ma jeszcze na to czas. Nie żeby całkiem go to nie interesowało; ale instynktownie czuł, że kłopoty dorosłego życia i tak go nie ominą i wolał, kiedy tylko mógł, oddawać się przyjemnościom męskiego wieku dorastania.
21.04.2017

STWORZENIE EDYTY

Sformułowanie to nasuwa się podczas oglądania pięknej grafiki przedstawiającej dziewczynę wychodzącą… spod ręki rysownika. Dziewczynę piękną, nieco zażenowaną, ale już prezentującą walory swego ciała i skromnie osłaniającą miejsca, które już wyszły spod ołówka…
18.08.2016

JOSSINGFIORD

Południe Norwegii wbrew pozorom obfituje w nie gorsze niż na północy fiordy i zakamarki. Tym razem mieliśmy wejść do Jossingfiordu po rudę. Na zewnątrz, z morza, widać było tylko zbitą masę skał i gór, które na pozór broniły dostępu do norweskiej ziemi. Kiedy jednak podpłynęło się bliżej, posiłkując się oczywiście dokładną mapą tych okolic, dało się zauważyć wąski przesmyk w skałach i tam właśnie trzeba było wpłynąć. Było to wejście bardzo wąskie; mijaliśmy skały w odległości zaledwie kilkunastu metrów od burty naszego statku, ale farwater był oznakowany bojami i tylko w nocy trzeba było świecić reflektorem, żeby trafić… tam gdzie trzeba a nie w skałę.
18.08.2016

LONDON DOCKS

Piętnaście lat minęło, jak jeden dzień! Zdarzyło się, że nasz kontenerowiec zawinął do Chatham, miasta „zrośniętego” z Rochester. Kiedyś przebywałem tu prawie dwa lata pracując na starych statkach Johna Spencera. Kiedy jechałem do miasta z agentem i rozmawialiśmy właśnie o starym Johnie, ten przyjrzał mi się dokładnie. – I beg you pardon, are you George?
18.08.2016

W WARNIE

Po wakacjach spędzonych w Bułgarii trzeba było zgłosić się do pracy. Poszedłem więc do działu załogowego PŻM dowiedzieć się co zamierzają ze mną zrobić. Odpowiedź była krótka: - jedzie pan do Bułgarii! To dopiero! Okazało się, że mam zaokrętować w charakterze czwartego mechanika na budowany właśnie na stoczni w Warnie jeden z popularnych w naszej focie „małych Bułgarów”.
09.06.2016

PROPOZYCJA NIE DO ODRZUCENIA

Od samego początku mojej pracy na morzu myślałem o pracy na lądzie. W tych zamierzchłych czasach praca na morzu była bardzo atrakcyjna: zarabiało się więcej niż na lądzie no i przynajmniej teoretycznie można było zwiedzać świat! Naturalnie postoje statku w porcie nie zawsze na to pozwalały, ale jednak. Paryż na przykład zwiedziłem już w roku 1967 u progu morskiej kariery.
09.06.2016

PUŁKOWNIK

Nasz RORO-wiec stacjonujący w Marsylii i odbywający krótkie rejsy na drugą stronę – do Algieru posiadał załogę międzynarodową. No, może to za dużo powiedziane – byli tam Polacy i Rosjanie. Rosjanie wywodzili się z różnych stron, tak więc określenie – międzynarodowa w tym przypadku dokładniej załogę określało. Kapitan na przykład pochodził z dawnych ziem polskich czyli z Ukrainy Zachodniej.
09.06.2016

POD PRESJĄ OKOLICZNOŚCI

Kiedy kapitan Blood zawinął do Port Royal na Jamajce swoją czterdziestodziałową fregatą „Arabella” okazało się, że w polityce nastąpiły duże zmiany. Do władzy w Anglii doszła konkurencyjna partia, a królem został Wilhelm I. Kapitan wiedział już o tym, inaczej nie mógłby do tego portu zawinąć.
13.05.2016

POD PRESJĄ OKOLICZNOŚCI

Kiedy kapitan Blood zawinął do Port Royal na Jamajce swoją czterdziestodziałową fregatą „Arabella” okazało się, że w polityce nastąpiły duże zmiany. Do władzy w Anglii doszła konkurencyjna partia, a królem został Wilhelm I. Kapitan wiedział już o tym, inaczej nie mógłby do tego portu zawinąć. Nie wiedział jednak, że zaoferowane mu zostanie stanowisko gubernatora, które poprzednio zajmował jego najzacieklejszy wróg, pułkownik Bishop.
12.05.2016

ZAŁOGA NA DEK!

Szykowaliśmy „Radogosta” na morze. Tak się zawsze mówiło. No i trzeba było uszczelniać, żywicować, malować itp. żeby jakoś zmniejszyć dopływ wody do wnętrza jachtu w warunkach morskich gdzie kadłub pracował ciężko na fali. Mieliśmy w klubie dwie takie jednostki – „Radogost” i „Perun”. Obie były przedwojenną konstrukcją inż. Tumiłowicza i miały przydomek – konik morski.
12.05.2016

WYJŚCIE

Wtedy popularną na wybrzeżu szczecińskim klasą jachtu był Folkboat. Była to niewielka (ok. 7 metrów po pokładzie) łódka konstrukcji szwedzkiej (kilowa) jak sama nazwa wskazuje – dla ludu. Lud wówczas do żeglowania chętny miał niewielki wybór: podstawą były Omegi, czasem przewinął się jakiś Finn i, oczywiście, Kadety. Jachty kilowe były przeważnie jeszcze przedwojenne i dosyć nieliczne. W Zakładach Szkutniczych Ligi Obrony Kraju nad Jeziorem Dąbskim powstawały Vegi – tradycyjne „pięćdziesiątki” konstrukcji Kazimierza Michalskiego.
14.04.2016

ŚNIADANIE

Dryfowaliśmy już piąty dzień gdzieś około sto mil na południe od Krety. Silnik główny został wyłączony; prądy i wiatry spychały nas z powrotem do Libii gdzie tak niedawno wyładowaliśmy wreszcie do reszty nasz cement i z ulgą wyrwaliśmy się na szerokie wody. Jeszcze w dniu naszego wyjścia w Benghazi, gdzie właśnie dokonaliśmy wyładunku zastrzelono młodego Amerykanina, nauczyciela w miejscowej szkole, który pozwolił sobie rano trochę pobiegać... Podczas naszego postoju w Libii wprowadzono prawo szariatu. Wszystko od tego czasu miało przebiegać zgodnie z surami Koranu czyli muzułmańskiego Pisma Świętego. Sury, czyli dość luźne zapisy wspomnianego Koranu praktycznie regulowały całość codziennego życia wiernych ze specyficznymi obyczajami włącznie.
14.04.2016

SEWILLA

Płynęliśmy krętą, żółtą rzeką wijącą się wśród niezmierzonych bagien i moczarów. Jak okiem sięgnąć krajobraz był płaski i pozbawiony prawie zupełnie drzew czy pagórków. To wielki rezerwat przyrody naznaczony sylwetkami setek różnorodnego ptactwa. Były wśród nich także nasze bociany gniazdujące tu na nielicznych wysokich topolach. Miejscowi opowiadają, że te (przeklęte) ptaki nauczyły się wcale do Afryki nie odlatywać i intensywnie żerują tu na miejscu czyniąc spore szkody w zasiewach czy plantacjach ryżu. Prawdę mówiąc nie było tu wcale specjalnie chłodniej niż w sąsiedniej Afryce, a przynajmniej północnej. Był już listopad, a słupek rtęci (czy może już innego czynnika) w termometrze chwilami niepokojąco zbliżał się do trzydziestki! No, oczywiście noce bywały już chłodniejsze, a także opady deszczu uspokajały tę aurę. Niech no jednak tylko zaświeci słońce! W lecie 40 stopni to tutaj norma.

Przeglądarka Internet Explorer nie jest wspierana przez Microsoft

Należy użyć nowszej przeglądarki, aby poprawnie wyświetlić stronę